Kiedy sztuczne rośliny są lepszym rozwiązaniem niż żywe – case z wiszącymi donicami
Pięć lat temu pomagałam zaaranżować biuro w Krakowie, w którym architekt zaprojektował wiszące donice meblowe. Wyglądały świetnie na wizualizacjach, a nawet na żywo ale w praktyce okazały się jednym z trudniejszych przypadków, z jakimi się zetknęłam.
Problem zaczął się już od konstrukcji
Donice były za płytkie, żeby posadzić w nich coś co realnie mogłoby rosnąć. Malutkie doniczki, które się w nich mieściły wymagały częstego podlewania – ale wisiały wysoko, nad biurkami i komputerami. Serwis sprzątający regularnie je zalewał a woda kapała na sprzęt poniżej. Wcale sie nie dziwię, bo nie jest to przyjemne, kiedy ma się pełne ręce roboty podczas sprzątania a podlewanie roślin miało być tylko drobnym dodatkiem.
Przez pięć lat rośliny były wielokrotnie wymieniane. Donice niszczyły się od wilgoci. a Office Manager miała tego serdecznie dość.








Ugryźć temat i zmieścić się w budżecie
Jak podejść do tematu kiedy – wydawało by się – prosta sprawa roślin zmienia się w kosztowny problem. Zmiana donic wymagałaby ingerencji w zabudowę meblową – rozwiązanie bardzo kosztowne. Stały serwis podlewania w tym konkretnym miejscu też nie wchodził w grę budżetowo. Sytuacja trwała w kółko: nowe rośliny, te same problemy, znowu wymiana.
Rozwiązanie: dobre sztuczne rośliny
Zaproponowałam coś co nie jest moim standardowym podejściem, ale w tym przypadku miało sens: zamianę na rośliny sztuczne klasy premium.
Trzymam się zasady, że żywa roślina ma sens tylko wtedy, gdy ktoś może się nią faktycznie zaopiekować. Tam gdzie to niemożliwe ze względu na warunki – lepsza jest piękna sztuczna kompozycja niż kolejna zdechła żywa roślina wisząca nad czyimś biurkiem.
Wybrałam tylko rośliny sztuczne najwyższej jakości – te które z bliska wyglądają naturalnie, nie plastikowo. Efekt był taki, że klient był zachwycony, problem z zalewaniem i niszczonymi donicami zniknął raz na zawsze, a wnętrze nadal wygląda żywo i estetycznie. Mam nadzieję, że panie z serwisu sprzatającego równiez odetchneły z ulgą, bo jedyne czego potrzebują te rośliny to miotełka do kurzu raz na rok.




Czego to uczy?
Nie każde miejsce w biurze jest dobrym miejscem dla żywej rośliny – czasem to kwestia światła, czasem dostępu do serwisu, a czasem po prostu konstrukcji, która nie była zaprojektowana z myślą o realnej pielęgnacji.
Naszym zadaniem nie jest wciskanie żywych roślin wszędzie. Jest nim zaproponowanie rozwiązania, które będzie wyglądać dobrze przez lata, a nie przez miesiąc.
Jeśli masz w biurze miejsce, z którym żywe rośliny stale przegrywają – warto pomyśleć inaczej, zanim znowu kupisz kolejną doniczkę.
Brakuje Ci już pomysłów na ogarnięcie roślin w biurze? Zapraszamy do kontaktu!
